Nazywam się Caroline Parker.
Jeśli to czytacie, będziecie jednymi z nielicznych, którzy poznają ten rąbek mojej gorzko-słodkiej tajemnicy. Cała reszta świata zna mnie pod nieco inną odsłoną, a mianowicie dla nich nazywam się Anastasia Jones.
Może zacznę od początku. Wszystko zaczęło się w dniu moich 18-stych urodzin, kiedy to skończył się mój pełnoprawny pobyt pod dachem Domu Dziecka w Hamburgu. Trafiłam tam kilka dobrych lat temu, kiedy zaginęłam na wspólnej wycieczce z ciocią. Pojechałam z nią na wakacje, dużo podróżowałyśmy, aż do pewnego felernego dnia. Pamiętam, że był to 22 lipca 2009 roku. Wracałyśmy z Hiszpanii i w trakcie lotu okazało się, że czeka nas przesiadka do innego samolotu w Niemczech. Pamiętam, że nigdy wcześniej nie latałam i wszystko było dla mnie nowe i nieznane, a masa ludzi biegających po lotnisku wręcz mnie przerażała. Obydwie z ciotką ciągnęłyśmy ogromne walizki, które sprawiały wrażenie cięższych ode mnie. Miałyśmy tylko 20 minut, żeby się przesiąść do samolotu w innej części lotniska. Biegłyśmy wykonując masę niebezpiecznych manewrów między innymi pasażerami, jednak w połowie drogi straciłam ciotkę z oczu. Nie jestem zbyt wysoka, więc nawet wspinając się na palce nie mogłam dostrzec brązowej burzy włosów należących do Margaret Parker. Próbowałam na własną rękę trafić do odpowiedniego wejścia, niestety moja "głęboko rozwinięta" orientacja w terenie nie pozwoliła na powodzenie tej akcji. Tak oto zostałam sama w obcym mieście, w obcym kraju, zupełnie sama wśród tłumu zabieganych ludzi, z których każdy mówi innym językiem. Siedziałam tam kilka godzin, jednak nikt się po mnie nie zgłaszał. Wieczorem postanowiłam zgłosić się na miejscowy posterunek policji, która umieściła mnie w pogotowiu, skąd później przeniesiono mnie do domu dziecka. Czułam się rozgoryczona, ponieważ twierdziłam, że gdyby naprawdę moja rodzina chciała mnie odnaleźć to znaleźliby mnie w przeciągu jednego dnia. Gdy trafiłam do domu dziecka nie było już szans na powrót do domu. Mieszkałam tam 5 lat i nikt nawet nie brał mnie pod uwagę w kwestii adopcji. Nikt nie chciał nastolatki, twierdząc, że są z nimi same problemy.
Tak właśnie spędziłam jedne z najlepszych lat mojego życia w totalnie toksycznym towarzystwie, którego jedynym plusem było to, że perfekcyjnie nauczyłam się języka. Tam właśnie poznałam James'a, który "wziął mnie pod swoje skrzydła", kiedy to ośrodek kopnął mnie w tyłek. Od swojej pełnoletności mieszkałam z nim i kilkoma innymi osobami w obskurnym mieszkaniu na przedmieściach. Muszę przyznać, że był osobą o niepokojącym charakterze i zdolnościach, jednak nie miałam wyjścia chcąc przeżyć przynajmniej kolejne kilka lat. Musiałam żyć na jego warunkach.
Teraz powiem wam trochę o stowarzyszeniu, które założył. Jest dość nietypowe i jak już wspomniałam niepokojące, choć to i tak nieco lekkie stwierdzenie. Jest to stowarzyszenie, które ma w swoich szeregach płatnych morderców. Gdyby ktoś 6 lat temu powiedział mi, że tak skończę, wysłałabym go do diabła, jednak teraz wiedziałam, że prędzej czy później to ja do niego trafię.
Zleceniodawcy dobrze płacili, jednak dla 6-cio osobowej grupy starczało jedynie na potrzebny sprzęt i na skromne życie od zlecenia do zlecenia. Dopiero się szkoliłam, jednak według James'a byłam pojętnym uczniem i już niedługo miałam dostać swoje pierwsze poważne zlecenie. Do tej pory jedynie ich osłaniałam i pomagałam przy lżejszych "sprawach".
Ten dzień nadszedł już kilka tygodni później.
- Cześć mała. - usłyszałam szept obok swojego ucha i mimowolnie się wzdrygnęłam. Moje zmysły się nie myliły, to był nie kto inny jak mój "wybawca" - Dziś wielki dzień. - powiedział i opadł na kanapę, rozsiadając się na jej większej części. Spojrzałam w jego stronę, jednak napotykając jego świdrujący wzrok z powrotem odwróciłam głowę. Właśnie czyściłam broń, nie mogłam się rozpraszać.
- Powiesz od razu o co chodzi czy mam cię o to błagać? - rzuciłam nie patrząc na niego. W odpowiedzi usłyszałam jedynie gorzki śmiech, co wywołało grymas na mojej twarzy.
- Przyjemna perspektywa, ale nie mam na to teraz czasu. - odpowiedział wyraźnie rozbawiony moją postawą. - To twój szczęśliwy dzień żółtodziobie, wreszcie dostaniesz swoje własne, prywatne zlecenie. - zamarłam słysząc te słowa. Szło mi świetnie, jednak w środku nie czułam się gotowa na taką odpowiedzialność. Nie dając nic po sobie poznać, odwróciłam się w stronę chłopaka unosząc brew do góry. Ostatnie skrawki człowieczeństwa krzyczały we mnie, żebym tego nie robiła.
- Zamieniam się w słuch. - powiedziałam ignorując głosy w mojej głowie, a on z uśmiechem wyciągnął z tylnej kieszeni małe zdjęcie i podał mi je.
- On jest twoim pierwszym i prawdopodobnie najważniejszym w życiu zleceniem. - powiedział i wstał. - Zapoznaj się z nim, zbierz informacje, jutro zaczynasz, zleceniodawcy zależy na czasie. - z tymi słowami i zdjęciem w dłoni zostawił mnie w pokoju. Zerknęłam na kawałek papieru, na którym widniała uśmiechnięta, przystojna twarz brązowookiego chłopaka z blond grzywą. Zamarłam kiedy coś sobie uświadomiłam. Znałam go. Kiedy byłam młodsza był moim idolem. Moim pierwszym zleceniem był Bill Kaulitz. Kiedyś oddałbym za niego swoje życie, teraz to ja miałam mu je odebrać...
Zapraszam do czytania i komentowania. Może nie każdego będzie razić pozorna przewidywalność akcji opowiadania :P :)
Niedługo powinna pojawić się kolejna część. :)
wtorek, 26 sierpnia 2014
wtorek, 19 sierpnia 2014
Bohaterowie.
Anastasia Jones.
Ma 18 lat, mleczną cerę, ciemne włosy i przenikliwe spojrzenie. Lubi dobrą muzykę oraz ryzykowny styl życia. Dużo podróżuje. Z pozoru zwykła nastolatka, gdyby nie fakt, że z zawodu jest płatnym mordercą. Kto będzie jej kolejnym zleceniem i czy Ana ma tyle zimnej krwi, żeby doprowadzić tą sprawę do końca? Czas pokaże.
Ma 18 lat, mleczną cerę, ciemne włosy i przenikliwe spojrzenie. Lubi dobrą muzykę oraz ryzykowny styl życia. Dużo podróżuje. Z pozoru zwykła nastolatka, gdyby nie fakt, że z zawodu jest płatnym mordercą. Kto będzie jej kolejnym zleceniem i czy Ana ma tyle zimnej krwi, żeby doprowadzić tą sprawę do końca? Czas pokaże.
Bill Kaulitz.
23 letni muzyk, wokalista zespołu Tokio Hotel. Aktualnie juror niemieckiego show DSDS. Tajemniczy, z pozoru cichy i momentami nieśmiały chłopak. Ale czy rzeczywistość dorównuje wyobrażeniom?
23 letni muzyk, wokalista zespołu Tokio Hotel. Aktualnie juror niemieckiego show DSDS. Tajemniczy, z pozoru cichy i momentami nieśmiały chłopak. Ale czy rzeczywistość dorównuje wyobrażeniom?
Tom Kaulitz.
Brat bliźniak Billa, gitarzysta zespołu, również juror w DSDS. Przyjazny otwarty chłopak, którego jedyną wadą może być jego podejście do kobiet. Niepoprawny podrywacz lubujący się w przygodach na jedną noc.
Georg Listing.
Basista Tokio Hotel, przyjaciel bliźniaków. Dostrzega wiele rzeczy, których roztrzepani bracia nie widzą. Wierzy ( nieco naiwnie ) w to, że każdy człowiek ma sumienie i gdzieś w głębi jest dobry. Zaprzyjaźnia się z Aną.
Gustav Schäfer.
Perkusista zespołu, traktuje swoich przyjaciół jak rodzinę. Spokojny, wycofany, nie ufa głównej bohaterce, przeczuwa, że sprowadzi na nich niemałe kłopoty. Nie myli się.
James Moreno.
Dwudziestopięcioletni szef "stowarzyszenia", do którego należy Ana. Mimo młodego wieku potrafi być bezwzględny, nie posiadający skrupułów, zawsze doprowadza sprawy do końca.
Dwudziestopięcioletni szef "stowarzyszenia", do którego należy Ana. Mimo młodego wieku potrafi być bezwzględny, nie posiadający skrupułów, zawsze doprowadza sprawy do końca.
Już niedługo zapraszam na Prolog. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
